Wspominałem wielokrotnie na blogu, że współpraca z rodzicami to kluczowy aspekt naszej pracy. Cykliczne zebrania z rodzicami, rozwiązywanie problemów na bieżąco, ustalone zasady współpracy – to działania, które tylko mogą pomóc nam w procesie treningowym. Tak, rodzice są ważnym ogniwem procesu treningowego. Możemy się na to obrażać, wypierać, ale to rodzic jest dla dziecka pierwszym trenerem, to on zaprowadza malucha na nasz trening, to dzięki jego zaangażowaniu dziecko ma szansę na rozwój sportowy (i nie tylko).

Jeśli nie robimy cyklicznych zebrań z rodzicami, nie rozmawiamy z nimi, nie edukujemy, to w jaki sposób mamy oczekiwać samych pozytywnych zachowań na meczach, treningach?

Biorę poprawkę na to, że większość rodziców jest zwariowana na punkcie swoich dzieci. Do tego dochodzą emocje podczas meczu/treningu, interakcja z innymi rodzicami, skupienie uwagi tylko na swojej pociesze, i mamy gotową mieszankę wybuchową. Edukacja, edukacja, i jeszcze raz edukacja rodziców. Oczywiście, jest to proces, będą pojawiały się pojedyncze wpadki rodziców, ale wszystko minimalizujemy na bieżąco. Rodziców nie zmienimy, ale na ich zachowanie na meczu mamy większy/mniejszy wpływ.  Pamiętajmy że, to my, jesteśmy odpowiedzialni za funkcjonowanie zespołu. Jeżeli coś się pali i wali, to jest nasza wina.


Zobacz również:

Podpowiadać czy nie podpowiadać dziecku podczas meczu?

Prowadzę kilka grup wiekowych  w Łódzkiej Akademii Futbolu, w okresie zimowym rodzice nie są wpuszczani na treningi w hali. Wyjątkiem są treningi najmłodszej grupy, ale to zrozumiałe – dzieci potrzebują obecności rodziców (albo na odwrót), ktoś w końcu musi nam pomagać wiązać maluchom buty. Na treningu jest kontrolowany chaos, czasem Eldorado, czasem Meksyk. Zresztą, wielu przedszkolaków reaguje płaczem, kiedy nie widzi taty, mamy czy pradziadka. Cały urok prowadzenia zajęć ruchowych z maluchami. Trzeba mieć anielską cierpliwość, w innym wypadku to nie jest praca dla nas. Wracając do treningu starszych… Rodzice nie są wpuszczani na trening, bo takie mamy widzimisię, tylko ze względów praktycznych-brak miejsca w hali, ogólny hałas, dezorganizacja treningu. Nie oszukujmy się, zdecydowanie wolę treningi bez udziału rodziców, każdy trener podzieli moje zdanie. Chyba, że się mylę, naprostujcie mnie jeśli potrzeba, byleby nie bolało.

Od 12 lat prowadzę treningi piłki nożnej dzieci z udziałem rodziców, przywykłem do ich obecności, choć początki nie były łatwe. Stresowałem się, wszystkie słowa skrupulatnie ważyłem, bałem się oceny mojej pracy. Każdy trening traktowałem śmiertelnie poważnie, miałem wrażenie że jestem hospitowany (dobrze, że nie hospitalizowany) przez każdego rodzica. Wszyscy patrzyli tylko na mnie, na każdy mój ruch, mój błąd. Najlepiej jakbym przewrócił się o własne sznurówki, to byłoby coś! To głupie uczucie, że wszyscy tylko mnie obserwują, krytykują towarzyszyło mi przez jakiś czas. Potem przeminęło jak znoszone ubranie. Początki pracy nigdy nie są łatwe…  Z czego to wynikało? W głównej mierze z braku doświadczenia, pewności siebie, wyrobienia pewnych nawyków w pracy z dziećmi. Całe życie jesteśmy przez kogoś oceniani. Na treningu, meczach, w pracy. Wszędzie. Albo poradzimy sobie z tą presją, albo wypadamy z gry.

W szkole to zupełnie inna bajka, pełna swoboda w sali gimnastycznej. Nikt nie stoi mi nad głową, nie przeszkadza w lekcji.  Co najwyżej, dwa razy w roku hospitacja dyrekcji. Do przeżycia. Notabene, zaprosiłem na moją lekcję otwartą z gier i zabaw ruchowych rodziców. Wiecie, ile osób przyszło? Nieee, skąd wiedzieliście? Łudziłem się, że choć jedna osoba się zjawi, chyba mnie nikt nie lubi… albo było za wcześnie (1 godz. lekcyjna). Pewnie wszyscy rodzice o tej porze pracują… Nieważne.

Jakiś czas temu zapytałem Was w króciutkiej ankiecie czy wpuszczacie rodziców na trening dzieci? Poniżej zrzut ekranu:

Większość z Was nie wpuszcza rodziców na treningi. Każdy trener ma swoje powody, poniżej moja subiektywna lista +/-, jeśli macie ochotę dodać coś od siebie, droga wolna, piszcie swoje spostrzeżenia w komentarzach lub na fejsie.

Rodzice na treningu dzieci – dlaczego TAK?

➕Obserwacja rozwoju swojego dziecka.

Już za chwilę, za kilka miesięcy zapiszę swojego malucha na zajęcia ruchowe (taniec, basen, krav maga). Chciałbym być obecny na zajęciach, zobaczyć moją 2,5 letnią córkę w akcji. I przyrzekam sobie, że nie będę wtrącał się w pracę trenera. Jestem tylko rodzicem, obserwatorem. Nie będę podchodził emocjonalnie do zajęć ruchowych z udziałem mojej córki, zero emocji… Na pewno 😉

➕Dodatkowa motywacja dla dziecka (chęć pokazania swoich umiejętności przed rodzicami)

Niektóre dzieci mają potrzebę pokazania swoich umiejętności podczas treningów. Przy rodzicach potrafią zachowywać się inaczej, kontrolować emocje, przykładać się bardziej do ćwiczeń. W końcu tata i mama patrzą! Oczywiście, sytuacja może odmienić się o 180 stopni, w momencie kiedy rodzice zaczynają krytykować swoje dzieci. Takie sytuacje są  niedopuszczalne, trener musi reagować na każde niewłaściwe zachowania. Dopóki, wszystko przebiega w zdrowej, sportowej atmosferze, dopóty nie widzę przeszkód, żeby dziecko „popisywało” się przed rodzicem.

➕Rodzice są świadomi celów treningowych (łudzę się?)

Świadomy rodzic obserwuje trening, wie nad czym jego dziecko musi jeszcze popracować, w czym jest dobre etc. Zakładam, że robicie przynajmniej raz w roku zebranie z rodzicami, na którym przedstawiacie cele szkoleniowe, które potem realizujecie podczas treningów i meczów.

➕Współpraca z trenerem, pomoc w sytuacjach kryzysowych, aktywny udział w procesie treningowym.

Dotyczy głównie młodszych grup. Nie raz dziecko ma „kryzys”, z czymś sobie nie radzi, nie panuje nad emocjami. Nie zawsze mamy czas na treningu, żeby z takim dzieckiem indywidualnie porozmawiać (po treningu, owszem). Czasem zapraszam rodziców do wspólnej zabawy, rozegrania meczu z dzieciakami. To świetnie integruje grupę, tworzymy jedną sportową rodzinę!

Rodzice na treningu dzieci – dlaczego NIE?

➖Stała obserwacja, kontrola rodziców

Tak jak wyżej pisałem – jesteśmy stale obserwowani, oceniani. Jesteśmy profesjonalistami, znamy wartość swojej pracy, więc róbmy swoje, wszystkich i tak nie zadowolimy.

➖Brak pełnej swobody podczas prowadzenia treningów, pewne rzeczy powinny zostać w zespole, tylko w relacji trener-zawodnicy

Pewne rzeczy powinny zostać w zespole. Czasem zdarza się podnieść głos podczas treningu, zareagować mocniej na sytuacje boiskowe. Nie zawsze jest miło i przyjemnie. To część procesu treningowego, pełna mobilizacja. Niekoniecznie rodzice muszą wszystkiego nasłuchiwać.

➖Dla niektórych dzieci obecność rodziców wpływa niekorzystnie (stres, nadmierne oczekiwania, presja)

Z kosmosu widać, kiedy dziecko jest zestresowane, spięte. W końcu Murinio z trybuny wszystko widzi, wie lepiej, sam przecież rozegrał 200 meczów w Serie A. Dziecko nie ma prawa popełniać błędów, a jeśli już coś źle zrobi, to od razu otrzymuje informację zwrotną od taty-trenera. Trzeba reagować szybko, większość dorosłych nie radzi sobie ze stresem, presją ze strony otoczenia, a co dopiero małe dzieci? Tylko stanowcza nasza postawa, rozmowa z rodzicem, tak jak wyżej pisałem – edukacja, edukacja, i jeszcze raz edukacja rodziców. U mnie dzieci na treningu muszą czuć się swobodnie, ewentualne uwagi, korekty płyną tylko z moich ust. To ja jestem odpowiedzialny za szkolenie dzieci, a nie mama, tata, czy wujek z ciocią.

Jakiś czas temu Piast Gliwice zorganizował akcję społeczną „Nie patrz jak gram”. Nie chcę krytykować kampanii, bo sama idea jest słuszna, ale… nikt nie może zabronić rodzicowi oglądać swojego dziecka w akcji. Skłaniałbym się bardziej do przekazu „nie komentuj jak gram”. Problem leży w krytykowaniu dzieci, nieustannej chorej presji rodziców na wynik – te patologiczne zachowania trzeba zmienić, a nie eliminować rodziców z aktywnego udziału w życiu sportowym dziecka. Na szczęście, w ostatnich latach idziemy do przodu, zmienia się świadomość rodziców, ale to efekt naszych działań, choć jeszcze wiele pracy przed nami…

 

➖Część rodziców przychodzi na trening w celach towarzyskich – przeszkadzają, głośno się zachowują, istne przedszkole.

 

Bez komentarza.

➖Podpowiadanie dzieciom, wrzaski (niedopuszczalne zachowania).

Część rodziców próbuje wejść w naszą rolę – podpowiadają, krzyczą, instruują dzieci. Nie, te zachowania są niedopuszczalne, nie mogą mieć miejsca na żadnym treningu. Nasza reakcja musi być natychmiastowa, inaczej rodzice wejdą nam na głowę.

➖Skupiona uwaga tylko na swoim dziecku

-Trenerze, bo mój syn to…

-Trenerze, bo Adasiowi nikt nie chce podawać

-Trenerze, bo…

Tak, rodzic widzi tylko swoje dziecko. Oczko w głowie. Nie ma w tym nic złego, dopóki nie zostanie przekroczona granica zdrowego rozsądku.


Wpuszczać rodziców na trening czy nie wpuszczać?

Treningi dzieci z udziałem rodziców mają swoje plusy i minusy.  Osobiście wolę prowadzić treningi bez udziału rodziców, czuję się swobodniej, na luzie, lepiej mi się pracuje, dzieci są bardziej skoncentrowane. Z drugiej strony, rodzice na trybunach mi nie przeszkadzają, dopóki przestrzegają naszych zasad współpracy.

Tak czy owak, zawsze będziemy pod presją otoczenia, niezależnie jaki rocznik trenujemy. Stres jest częścią naszej pracy, nie może nas paraliżować, wręcz przeciwnie, powinien mobilizować do działania. Ostatnio mój uczeń powiedział mi na lekcji-„Ale Psze Pana, bez stresu nie ma sukcesu”. Tym optymistycznym akcentem czas zakończyć, do zobaczenia na boisku!


Facebook Like Box provided by plumber orange county